Wstrzymanie budowy dużej fabryki pomp ciepła w Polsce – co dalej z inwestycją?
- Daria Kopylets
- 22 wrz 2025
- 3 minut(y) czytania
W ostatnich latach Polska wyrastała na jeden z głównych ośrodków rozwoju produkcji pomp ciepła w Europie. Rosnące ceny energii, transformacja energetyczna i polityka klimatyczna Unii Europejskiej sprawiały, że inwestorzy chętnie kierowali tu swoje projekty. Jednym z najgłośniej zapowiadanych przedsięwzięć była fabryka niemieckiego koncernu Bosch na Dolnym Śląsku. Niestety, budowa zakładu została wstrzymana, co budzi pytania o przyszłość tej inwestycji i całej branży w Polsce.

Wielkie plany Boscha
Bosch ogłosił budowę nowoczesnej fabryki pomp ciepła w Dobromierzu niedaleko Świdnicy. Wartość inwestycji szacowano na około 1,2 miliarda złotych, a zakład miał dać zatrudnienie około 500 osobom. Produkcja miała obejmować jednostki wewnętrzne i zewnętrzne pomp ciepła przeznaczonych głównie na rynek europejski.
Prace przygotowawcze miały rozpocząć się w 2024 roku, a uruchomienie produkcji planowano na przełom lat 2025 i 2026. Fabryka była więc postrzegana jako ważny krok w rozwoju polskiej gospodarki oraz jako impuls dla lokalnego rynku pracy.
Dlaczego projekt został wstrzymany?
Decyzja o zatrzymaniu budowy była dużym zaskoczeniem. Bosch podał kilka powodów, które wpłynęły na taką decyzję.
Niepewność polityczna i gospodarcza – zmieniająca się sytuacja w Europie, a także nieprzewidywalność regulacji i warunków inwestycyjnych sprawiają, że duże projekty stają się obarczone wysokim ryzykiem.
Spowolnienie rynku pomp ciepła – po dynamicznym wzroście sprzedaży w latach 2022–2023 nastąpiła stabilizacja, a w niektórych krajach nawet spadek popytu. To oznacza, że zapotrzebowanie nie rozwija się tak szybko, jak wcześniej zakładano.
Przegląd strategii inwestycyjnej – firma uznała, że lepiej poczekać na bardziej sprzyjające warunki rynkowe. Jednocześnie Bosch podkreśla, że nie rezygnuje całkowicie z planów, lecz je odracza.
Szerszy kontekst branży
Polska w ostatnich latach stała się miejscem, gdzie wielu globalnych producentów pomp ciepła planowało swoje inwestycje. W Łodzi powstaje fabryka japońskiego koncernu Daikin, w Legnicy rozwija się projekt Viessmanna, a we Wrocławiu działalność zapowiedziała szwedzka firma AIRA.
Mimo to sytuacja na rynku się zmieniła. Popyt na pompy ciepła nie rośnie już w tak zawrotnym tempie jak podczas kryzysu energetycznego, gdy gospodarstwa domowe i firmy masowo szukały alternatywy dla drogich paliw kopalnych. Obecnie część konsumentów wstrzymuje się z decyzją o zakupie, a producenci muszą ostrożniej planować swoje inwestycje.
Możliwe konsekwencje
Wstrzymanie budowy fabryki Boscha może mieć poważne skutki zarówno dla regionu, jak i całej Polski.
Lokalnie: brak nowych miejsc pracy, opóźnienie w rozwoju infrastruktury i zmniejszone wpływy podatkowe.
Krajowo: osłabienie pozycji Polski jako lidera w produkcji pomp ciepła i spowolnienie transformacji energetycznej.
Branżowo: większa ostrożność innych inwestorów, którzy mogą uważniej analizować warunki przed podjęciem decyzji o budowie zakładów.
Z drugiej strony, decyzję Boscha można traktować jako dowód odpowiedzialnego podejścia – firma nie chce ryzykować strat w niepewnych warunkach, a inwestycję zamierza wznowić, gdy rynek znów się ożywi.
Co mogłoby pomóc?
Aby projekt został odblokowany, potrzebne są konkretne działania:
Stabilna polityka energetyczna i klimatyczna, która zapewni przewidywalne warunki dla producentów i inwestorów.
Programy wsparcia dla użytkowników końcowych, zwiększające dostępność pomp ciepła poprzez dopłaty czy ulgi podatkowe.
Rozwój infrastruktury i wsparcie samorządów, które mogą odegrać dużą rolę w przyciąganiu inwestorów.
Dostęp do korzystnego finansowania, które ułatwi realizację kosztownych projektów przemysłowych.
Podsumowanie
Zatrzymanie budowy fabryki pomp ciepła Boscha w Dobromierzu to sygnał, że transformacja energetyczna nie jest wolna od wyzwań. Polska wciąż ma ogromny potencjał, by stać się ważnym centrum produkcji urządzeń OZE w Europie, ale potrzebne są stabilne regulacje i sprzyjające warunki rynkowe.
Dla mieszkańców Dolnego Śląska decyzja ta oznacza odłożenie w czasie nowych miejsc pracy i szans rozwoju. Dla całego kraju – konieczność refleksji, co zrobić, aby kolejne inwestycje w zielone technologie nie były zagrożone podobnymi przeszkodami.




Komentarze