top of page

Energia jądrowa a Bałtyk – ekspert PEJ uspokaja obawy ekologiczne

  • Zdjęcie autora: Daria Kopylets
    Daria Kopylets
  • 20 sie 2025
  • 3 minut(y) czytania

W ostatnich latach coraz częściej pojawia się pytanie o wpływ planowanej elektrowni jądrowej w Polsce na środowisko naturalne, a w szczególności na wrażliwy ekosystem Morza Bałtyckiego. Obawy podsycają zarówno przeciwnicy atomu, jak i część opinii publicznej, która pamięta jeszcze katastrofę w Czarnobylu czy w Fukushimie. W debacie publicznej dominują emocje, ale pojawiają się także głosy ekspertów, którzy odwołują się do danych naukowych i badań środowiskowych.

Jednym z nich jest przedstawiciel spółki Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), który podczas ostatniego spotkania branżowego przedstawił argumenty przemawiające za tym, że energia jądrowa nie zagraża Bałtykowi.


Wrażliwy ekosystem i duża odpowiedzialność

Morze Bałtyckie to jeden z najbardziej zamkniętych akwenów świata. Ograniczona wymiana wód z Morzem Północnym sprawia, że wszelkie zanieczyszczenia mogą się w nim kumulować. To właśnie ta specyfika rodzi naturalne obawy, że jakakolwiek działalność przemysłowa w pobliżu wybrzeża mogłaby przyczynić się do pogorszenia kondycji ekosystemu. W debacie o atomie często powtarza się pytanie: czy chłodzenie reaktorów wodą morską nie wpłynie negatywnie na faunę i florę Bałtyku?


Ekspert PEJ zaznaczył, że wszystkie technologie, które mają być zastosowane w polskim projekcie, są już sprawdzone w praktyce w innych państwach nadmorskich, m.in. we Francji, Finlandii czy Szwecji. – Elektrownie jądrowe w Europie pracują od dekad w bezpośrednim sąsiedztwie mórz i oceanów. Badania środowiskowe nie wykazują tam destrukcyjnego wpływu na bioróżnorodność – podkreślił.


Temperatura wody – mit zagrożenia

Jednym z często podnoszonych argumentów przeciwników atomu jest obawa przed „podgrzewaniem” wody morskiej, która trafia do systemu chłodzenia elektrowni. W praktyce jednak różnica temperatur wody odprowadzanej do morza jest niewielka i mieści się w normach określonych przez prawo unijne i polskie.


Według danych zaprezentowanych przez PEJ, różnica ta nie przekracza kilku stopni Celsjusza i dotyczy niewielkiego obszaru w pobliżu ujścia. – Zjawisko to można porównać do lokalnych zmian temperatury wody w okresie letnim, kiedy do morza trafiają ciepłe wody rzeczne. Ekosystem Bałtyku potrafi się do tego dostosować – tłumaczył ekspert.


Badania prowadzone w Finlandii przy elektrowni Olkiluoto wykazały, że lokalne ocieplenie wody nie prowadzi do degradacji środowiska, a jedynie do pewnych przesunięć w występowaniu niektórych gatunków ryb i roślin. Co więcej, w niektórych rejonach zwiększona temperatura sprzyjała rozwojowi lokalnych populacji.


Radioaktywność – fakty kontra emocje

Największe emocje w społeczeństwie budzi oczywiście kwestia promieniowania. Obraz awarii z Czarnobyla jest wciąż żywy w świadomości publicznej. Ekspert PEJ przypomniał jednak, że obecnie projektowane reaktory należą do tzw. generacji III+, wyposażonej w liczne systemy bezpieczeństwa pasywnego, które minimalizują ryzyko poważnych awarii.

Poziom promieniowania emitowanego podczas normalnej pracy elektrowni jest praktycznie nieodróżnialny od naturalnego tła promieniowania, które otacza nas na co dzień. Bałtyk nie stanie się bardziej „radioaktywny”, bo jego naturalna radioaktywność jest i tak wielokrotnie wyższa niż ewentualne emisje z elektrowni – przekonywał.


Dla porównania podał dane Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), według których naturalne promieniowanie tła w rejonie Bałtyku jest porównywalne z emisją, jakiej doświadcza przeciętny pasażer podczas lotu samolotem.


Lekcje z innych krajów

Polska nie jest pierwszym państwem, które rozważa budowę elektrowni jądrowej nad morzem. W samej Europie istnieje kilkanaście takich obiektów, z których wiele działa od kilkudziesięciu lat. Przykłady francuskich elektrowni w Flamanville czy fińskiej w Loviisa pokazują, że możliwe jest pogodzenie energetyki jądrowej z ochroną środowiska morskiego.


Co więcej, według badań Komisji Europejskiej, elektrownie jądrowe mają mniejszy negatywny wpływ na klimat niż elektrownie węglowe czy gazowe, zarówno w kontekście emisji CO₂, jak i zanieczyszczeń chemicznych. – Jeżeli Polska naprawdę chce chronić Bałtyk, to powinna ograniczać emisje z elektrowni opartych na paliwach kopalnych, które odpowiadają za zakwaszenie wód i zmiany klimatyczne – zaznaczył ekspert.


Bałtyk zyska na atomie?

Ciekawym aspektem poruszonym podczas prezentacji była perspektywa, że energia jądrowa może wręcz pomóc w ochronie Bałtyku. Odejście od węgla i zmniejszenie emisji dwutlenku siarki, tlenków azotu czy pyłów ma bezpośrednie przełożenie na stan atmosfery i wód.


Zgodnie z raportami HELCOM (Komisji Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku), jednym z głównych zagrożeń dla morza są zanieczyszczenia pochodzące z lądu, w tym substancje kwaśne i metale ciężkie, które spływają wraz z opadami. Redukcja tych emisji dzięki energetyce jądrowej mogłaby więc realnie poprawić kondycję Bałtyku.


Wnioski i perspektywy

Debata o atomie w Polsce dopiero się rozkręca, a emocje są w niej nieuniknione. Niemniej jednak, jak podkreślają eksperci, warto opierać się na faktach i doświadczeniach innych państw, zamiast na mitach i obawach sprzed kilkudziesięciu lat.


Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej nad Bałtykiem to ogromne wyzwanie inżynieryjne i organizacyjne. Zanim jednak do niej dojdzie, konieczne będzie przeprowadzenie szczegółowych analiz środowiskowych, które uwzględnią specyfikę ekosystemu. Na ich podstawie organy ochrony środowiska podejmą decyzję o ostatecznym kształcie inwestycji.

Jak podsumował ekspert PEJ: Atom nie jest wrogiem Bałtyku. Wręcz przeciwnie – może być jednym z narzędzi, które pozwolą go ochronić przed skutkami zmian klimatu i zanieczyszczeń związanych ze spalaniem węgla czy gazu.


Komentarze


bottom of page